-
Niedziela, 16 sierpnia 2009
-
Ale i wiele innych chwil i zdarzeń będziemy wspominać. W końcu Rajd Bezdroża Trophy, okazał się zgodnie z planem pasją, pięknem i przygodą!
-
przeprawa przez głazowisko w górach Ukrainy, nocleg na Transalpinie, jeziorko w górach Komovi oraz rafting.
-
Przygoda powoli dobiega końca. Jak wynikło z rankingu Lucyny ludziom najbardziej podobała się:
-
Rano rozdzieliliśmy się na dwie grupy: Mariusz i Łukasz pojechali do Gorlic, a my na Kraków. Właśnie minęliśmy Budapeszt.
-
Chwilę później siedzieliśmy w basenie termalnym. Taplaliśmy się dobrą godziną pochłaniając arbuza. Niezła frajda.
-
16.08.2009 Węgry-Polska Na kemping w Kiskunhalas na Wielkiej Nizinie Węgierskiej przyjechaliśmy koło północy.
-
Granicę przekraczamy na Sawie i teraz zmierzamy na Nowy Sad. Dziś nocować będziemy na Węgrzech.
-
Grupa czterech Land Roverów ruszyła na północ. Po drodze domy ze śladami serii karabinowych na ścianach, tablice ostrzegające przed minami.
-
Arek popędził Hiluxem do Polski by jadąc szybciej niż reszta dotrzeć w niedzielę wieczór do Poznania, a Sebe skierował się na Split.
-
W Sarajewie nastąpiło pożegnanie z częścią ekipy. Rychu ruszył ku wybrzeżu, by przeprawić się potem do Włoch.
-
Zwiedziliśmy stare centrum Sarajewa. Team naszego Land Rovera zamówił sobie lokalny przysmak: tzw. burki tj. placki z serem lub mięsem oraz naturalny jogurt.
-
-
Sobota, 15 sierpnia 2009
-
Wyniki jeszcze nie znane, bo czekamy na smsa od Jaśka. A tymczasem pędzimy na Sarajevo.
-
Po drodze postój przed remontowanym tunelem. Lucyna korzystając z przerwy przeprowadza ankietę na najciekawsze miejsce czy zdarzenie podczas wyjazdu.
-
Przywitały nas tablice "Dobro dosli u Republiku Srpsku" - to bowiem samozwańcza republika Serbów Bośniackich.
-
Wczoraj wieczorem po powrocie z Durmitoru mieliśmy pożegnalną kolację. Dziś pobudka po 6.00, przejazd granicy bośniackiej.
-
-
Piątek, 14 sierpnia 2009
-
Głośne trąbienie trąbki zakupionej w Guca towarzyszyło chwili odjazdu. Reszta grupy zebrała się powoli: za chwilę ruszamy w Durmitor.
-
14.08.2009 godz. 10.13 Dziś rano około 8.00 wyjechał samochód Jasia - ich ekipa musiała być wcześniej w kraju.
-
Spływaliśmy 3 pontonami na odcinku 17 km. Były zawzięte walki na wiosła, abordaże, przytopienia i skoki do wody ze skał. Dzień był naprawdę przedni.
-
13.08.2009 godz. 20.00 Dziś przed południem plażowanie i kąpiele w lodowatej Tarze, potem gra W siatkówkę a po południu rafting.
-
godz. 20.00Z Kotoru dojechaliśmy nad Pivno Jezero i na kemping nad Tarą.Było ognisko, kociołek i paraharcerskie nocne akcje składania namiotów tym, co już spali
-
Na co dzień redagują portal goryonlie.pl oraz porównywarkę sprzętu outdoorowego ceneria.pl. Teraz urlopują się w sposób iście bezdrożowy.
-
W drodze na dół widzimy parę znajomych z dwójką dzieci.To Kamila i Darek,którzy po zwiedzeniu Bośni i Hercegowiny postanowili na parę dni wyskoczyć nad Adriatyk
-
Z twierdzy rozpościera się wspaniały widok na Bokę Kotorską i całe miasto. Widoki warte wspinaczki w upale.
-
godz. 14.00 Zwiedziliśmy Kotor. Część grupy ruszyła na pieszą wycieczkę na twierdzę, Pozostali penetrowali uliczki i zakamarki starego miasta.
-
godz. 11.10 Dojeżdżamy do Kotoru. 2 godziny Zwiedzania miasta położonego na zboczach nad Boką Kotorską i potem w góry.
-
-
Czwartek, 13 sierpnia 2009
-
-
-
Jeśli ktoś chciałby obejrzeć więcej zdjęć i posłuchać relacji z radia Vox Fm to polecam filmiki:
-
Reszta ekipy zachowuje teraz zdwojoną ostrożność. Ale pogoda wspaniała, więc pełen relaks.
-
Wieczorem stare miasto Budvy. Miło. Teraz plażujemy, snorkelingujemy. Oczywiście jest i pierwsza ofiara jeżowców - kilkanaście kolców pozostało w stopie.
-
Nad morze, na kemping Crvena Glavica w okolicach wyspy-hotelu Sveti Stefan, dojechaliśmy późnym popołudniem. Od razu ruszyliśmy do morza.
-
Dalej pojedziemy na Petrovac na Moru, a potem na kemping w pobliżu wyspy Sveti Stefan. Póki co klimaty warsztatowe...
-
Trasa prowadzi bardzo widokowym odcinkiem nad zakolami jednego z dopływów Szkoderskiego Jezera.
-
Za Podgoricą mała awaria w aucie Maćka - wyciekł płyn od sprzęgła. Na holu do warsztatu w Podgoricy. Niebawem dołączymy do reszty.
-
-
Wtorek, 11 sierpnia 2009
-
Trasa sprowadziła z gór, pejzaż zaczął się zmieniać, a upał wzmagać. Kierunek - na Podgoricę (dawny Titograd) a potem nad morze.
-
Był poczęstunek kawą, dwoma rodzajami sera oraz cieplutkim jeszcze chlebem.
-
Zastaliśmy tam kobietę z Podgoricy która wraz z rodziną spędza tu 3 miesiące w roku na wypasie owiec.
-
Krajobraz surowy, kamienisty, ale przepiękny. Po jakimś czasie zrobiliśmy postój w chatach pasterskich.
-
Dziś niespiesznie zebraliśmy namioty poprzedzając tę czynność kąpielą w jeziorze i śniadaniem ruszyliśmy przez góry.
-
Grupa zasiadła do dodatkowej kolacji i pochłaniała przesmaczną zupę z apetytem. Ryszard doprawiał kolację opowieściami kulinarnymi z różnych zakątków świata.
-
Rychu tymczasem zaczął przygotowywać kociołek. Dziś postanowił zrobić poczęstunek dla wszystkich: austriacką zupę gulaszową, którą przygotowywał z pomocą Lucyny
-
Zwłaszcza serpentyny sprowadzające do głębokiej doliny. Zjechaliśmy do położonego w końcu doliny wspaniałego jeziorka, gdzie zażyliśmy orzeźwiającej kąpieli.
-
Potem dalej przez góry i postój w jednej z podgórskich miejscowości. Dalej trasa wiodła znów w góry - widoki zapierające dech w piersiach.
-
Po godzinie byliśmy na szerokich połoninach. Tu postój przy bacówce gdzie można zamówić ser z chlebem i mięsem.
-
Rano wyruszyliśmy z pola namiotowego w stronę Podgoricy. Zapłaciwszy 2 euro od osoby opłaty parkowej wjechaliśmy na teren PN Biogradska Gora.
-















